Aukcje

Pragaleria

Stalowa 3, Warszawa

 

 

Mariusz Dydo (ur. 1979)

W 2004 roku obronił dyplom na Wydziale Rzeźby Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w pracowni rzeźby Jerzego Nowakowskiego. W latach 1997 – 2003 uczestniczył w działaniach Autorskiej Grupy Artystycznej Jacka Kucaby „Ruchome Święto”. W roku 2007 otworzył własne studio rzeźby i malarstwa, w którym wykonał wiele zamówień kontraktowych dla osób prywatnych, filmu, reklamy, muzeów i kościołów. Od roku 2008 tworzy cykle rzeźb kameralnych, które są zaczątkiem marki Marius Dydo. Jest autorem m.in.: wystroju rzeźbiarskiego, designu i wykonania mebli ołtarzowych dla Kaplicy Św. Krzyża w zespole drogi różańcowej w Hlinik nad Hronom, Słowacja (lata 2011-2013); figur kruka i smoka do Ruchomego Teatru z baśniami krakowskimi według projektu Awiszaja Hadari, Muzeum Historyczne Miasta Krakowa pod płytą Rynku krakowskiego (rok 2012); sześciu figur i ornamentów snycerskich do Ołtarza Przenajświętszego Sakramentu (Ołtarz Ojczyzny) w Kościele św. Krzyża w Warszawie (lata 2009-2012 – wspólnie ze Zbigniewem Blajerskim); pomnika „Wolność Premium”, alias „Słodka jak cukierek” (pięciometrowej wysokości, przewrotnej definicji wolności w kształcie pomadki owiniętej w złotko), Park Nadmorski im. Ronalda Reagana w Gdańsku (2015).

Małgorzata Kot (ur. 1962)

Ukończyła studia na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Otrzymała dyplom z wyróżnieniem w pracowni prof. Stefana Borzęckiego. W latach 1991-1998 była asystentką u prof. Bronisława Chromego na krakowskiej ASP. Zajmuje się rzeźbą, rysunkiem, a od roku 2014 ceramiką tworząc pod logiem marki Marius Dydo. Jest autorką ponad 200 medali, kilkudziesięciu statuetek dla instytucji publicznych i osób prywatnych.

Jakub Niewdana (ur. 1989)

W 2014 ukończył z wyróżnieniem Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie. W tym samym roku otrzymał Stypendium Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W 2015 roku rozpoczął studia doktoranckie na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Obecnie ma otwarty przewód doktorski. Oprócz działalności naukowej jest również zaangażowany w pracę stowarzyszenia „Ceramika Bez Granic”, którego jest współzałożycielem, oraz grupy artystycznej „Vera Icon” zrzeszającej twórców chrześcijańskich. Jakub Niewdana brał udział w licznych wystawach w Polsce i za granicą. Od 2014 prowadzi autorską pracownię ceramiki. W 2018 roku w Galerii Sztuki Grodzka w Krakowie miała miejsce jego indywidualną wystawa. Prezentowane tam prace pochodziły z animalistycznej serii „Safari”, inspirowanej dalekimi podróżami. Zwierzęta powstające w pracowni Jakuba Niewdany niezmiennie zachwycają bogactwem koloru i mistrzostwem syntezy formy. Artysta każdy z opracowanych modeli przygotowuje w wielu wersjach barwnych. W swoich pracach często łączy dwie pasje – fotografię oraz ceramikę. Jego prace znajdują się w licznych kolekcjach w kraju i za granicą.

Podczas ekspozycji, która potrwa do 8 lipca, zaprezentujemy ponad trzydzieści ceramicznych, ręcznie malowanych rzeźb autorstwa krakowskich artystów: Mariusza Dydo, Małgorzaty Kot i Jakuba Niewdany, które dzięki swoim dowcipnym, oryginalnym formom zdążyły podbić serca polskich kolekcjonerów sztuki.

W swojej twórczości wszyscy prezentowani rzeźbiarze w nowatorski i bardzo osobisty sposób nawiązują do tradycji sztuki, współczesnej popkultury i kultury wizualnej oraz świata flory i fauny, przetwarzając wybrane motywy w charakterystycznym dla siebie stylu. W budzącym podziw szerokim oeuvre Mariusza Dydo widz odnajdzie liczne, mniej lub bardziej dosłowne, nawiązania do ikonicznych dzieł znanych z historii sztuki. Tworząc kolejne, uwodzicielskie Lady Venus o pełnych kształtach, artysta wzoruje się na słynnej, paleolitycznej figurce Wenus z Willendorfu. Współczesna bogini płodności Mariusza Dydo ma wiele twarzy: jest Marylin Monroe, króliczkiem Playboya, astronautką, powstałą z grobu Zombie, władczą dominą w lateksie lub skąpo odzianą plażowiczką. Te nowoczesne idole, w humorystyczny, niemal groteskowy sposób epatujące seksem, balansujące na granicy kiczu, choć dziś wzbudzają bardziej uśmiech na twarzy widza niż jego pożądanie, wciąż nie tracą nic ze swojej funkcji kultowej, pozostając ważnymi, ironicznymi świadectwami tego, że choć zmieniają się kanony piękna to jednak, podobnie jak ludzie poprzednich epok, wciąż pozostajemy akolitami kultu ciała, czcicielami bożka seksu. Charakterystyczną dla Mariusza Dydo ironię odnajdujemy również w powietrznych modelach: „Air Moose” i „Air Dog”, w których artysta z iluzjonistyczną wirtuozerią zamyka pozorną lekkość słynnych dzieł Jeffa Koonsa w  medium porcelany.

Małgorzata Kot to artystka, która ściśle współpracuje z Mariuszem Dydo, wykonując figury zwierzęce w projekcie Dydo Decor. Pomimo artystycznej kooperacji z kolegą rzeźbiarzem, jej charakterystyczny, unikatowy styl kształtowania formy zaskarbił jej już pokaźną rzeszę fanów – kolekcjonerów współczesnej rzeźby. Artystka, czerpiąca nieustanną inspirację ze świata bliskiej nam fauny, tworzy pełne wdzięku, lśniące i pełne koloru modele o miękkich, opływowych liniach, które przywodzą skojarzenia z najlepszymi tradycjami europejskiej rzeźby i wzornictwa okresu art déco. W katalogu jej prac odnajdziemy zabawne świnki, owce, dzikie ptaki (np. bażanty i głuszce) wykonywane w różnych rozmiarach, zdobione kolorowymi kropkami, cyframi, paskami lub formami geometrycznymi, barany o dekoracyjnie zakręconych rogach, pojedyncze lub ustawione jeden na drugim, tworzące specyficzną piramidę zwierząt, zupełnie nieklasyczną kolumnę. Szczególnym wdziękiem odznacza się kaczka o złotym dziobie, pękatym korpusie, wysiadująca kolorowe, nakrapiane jajko, jakby żywcem wyjęte z czyjegoś koszyka wielkanocnego. Nie sposób nie zauważyć, że poza kilkoma wyjątkami (takimi jak monumentalna figura Kazuara), artystkę inspiruje rodzima fauna i flora. Choć swoje figury ozdabia nowoczesną, humorystyczną, wielobarwną dekoracją malarską, to jednak w jej rzeźbach odnaleźć można ducha tradycji, afirmację polskości, współczesną, elegancką pochwałę życia w otoczeniu sielskiej natury, którą wpisać można w długi nurt sztuki i literatury powstającej w Rzeczpospolitej począwszy od czasów Jana Kochanowskiego.

Inspiracją dla powstania cyklu zwierzęcego Jakuba Niewdany stała się podróż do Rwandy w 2014 roku, podczas której artysta pracował jako wolontariusz w szkole dla niewidomych dzieci w miejscowości Kibeho. W jego dorobku odnajdujemy więc sylwetki egzotycznych zwierząt Czarnego Lądu. Majestatyczne nosorożce, budzący strach goryl, pełne wdzięku zebry, miniaturowe krokodyle – to tylko kilka przykładów figur, które zaludniają ceramiczne Safari artysty. Artysta każdy z opracowanych modeli przygotowuje w wielu wersjach barwnych. Nosorożce z serii podróżniczej mienią się żółcieniami, turkusami i wabią oko ostrą czerwienią a ich rogi błyszczą najprawdziwszym złotem. Jakub Niewdana dąży do maksymalnej syntezy formy i uproszczenia kształtu. Sowy, niezależnie od wielkości, przypominają jednolity  blok o kształcie odwróconego trapezu, w którym zaznaczono duże oczy i zarys dzioba. Żółwie to płaskie krążki, z których wystają wypustki wyobrażające łapy, głowę i ogon. Dekoracja malarska stanowi integralną część modelu, jest nierozerwalnie związana z figurą, ułatwia widzowi  identyfikację portretowanego zwierzęcia. Artysta odchodzi od realizmu, akcentuje jedynie najważniejsze cechy charakterystyczne i reprezentatywne fragmenty anatomii. Z jednej strony, w tym działaniu odnajdujemy dalekie echo naiwnej twórczości afrykańskich artystów ludowych. Z drugiej jednak, co z pewnością ważniejsze, poprzez dążenie do maksymalnej syntezy formy, odrzucając detale, które rozpraszałyby niepotrzebnie uwagę widza, Jakub Niewdana tworzy znaki, symbole zwierząt. To porcelanowe cacka, delikatne, kolorowe, mieniące się złotem i platyną, które pobudzają łowiecki instynkt myśliwych – kolekcjonerów i stanowią bezkrwawe trofeum, piękną i szlachetną alternatywę dla wieszanych na ścianach wypchanych głów.

Choć wszyscy prezentowani artyści prezentują zupełnie inne podejście do tematu formy rzeźbiarskiej a styl każdego z nich jest niezwykle osobisty, bardzo charakterystyczny i łatwo rozpoznawalny, to jednak należy zauważyć, że łączy ich unikatowy w dzisiejszych czasach szacunek dla medium z którym pracują, skupienie na doskonaleniu umiejętności technicznych i chęć kultywowania najlepszych tradycji europejskich warsztatów i manufaktur ceramicznych.

Zapraszamy serdecznie do zapoznania się na żywo z kuszącymi pięknem formy i zabawnymi w treści dziełami rzeźbiarskimi Mariusza Dydo, Małgorzaty Kot i Jakuba Niewdany.

Marcin Krajewski

Najczęściej posługuje się tradycyjnymi technikami malarskimi i rysunkowymi, a ostatnio fotografią analogową. Kiedyś tworzył głównie przy pomocy mediów graficznych druku wklęsłego. Prace z jego dwóch akwatintowych serii „Peryferia” i „Nowy Porządek Świata” były wielokrotnie nagradzane podczas międzynarodowych imprez graficznych w Chinach, na Tajwanie i w Polsce. Zwieńczeniem tej aktywności stało się Grand Prix w 8. Triennale Grafiki Polskiej w Katowicach (2012), które otrzymał za akwatinty „Sepsis”, „Bilderberg” i „Sztuczna mgła”. Od tego czasu, poza malarstwem i rysunkiem koncentruje się głównie na działaniach z pogranicza fotografii i grafiki cyfrowej. Wystawia rzadko, z reguły w formie mniej lub bardziej rozbudowanych cykli. Brał udział w wystawach w Polsce, Chinach, na Tajwanie, w Japonii, Hiszpanii, we Włoszech, Francji, w Niemczech, Holandii, Finlandii, Danii, na Węgrzech, Ukrainie, w Bułgarii, Macedonii, Portugalii, Austrii, Rosji, Korei Pd, Indiach i USA.

 

Tomasz Daniec

Ur. w 1973 roku w Krakowie. W 1998 ukończył studia magisterskie na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, z którym pozostaje związany zawodowo: obecnie prowadzi Pracownię Rysunku II, posiada stopień profesora nadzwyczajnego i pełni funkcję dziekana.
Zajmuje się działalnością artystyczną w zakresie sztuk wizualnych. Najczęściej posługuje się tradycyjnymi technikami malarskimi i rysunkowymi, a ostatnio fotografią analogową. Kiedyś tworzył głównie przy pomocy mediów graficznych druku wklęsłego. Prace z jego dwóch akwatintowych serii „Peryferia” i „Nowy Porządek Świata” były wielokrotnie nagradzane podczas międzynarodowych imprez graficznych w Chinach, na Tajwanie i w Polsce. Zwieńczeniem tej aktywności stało się Grand Prix w 8. Triennale Grafiki Polskiej w Katowicach (2012), które otrzymał za akwatinty „Sepsis”, „Bilderberg” i „Sztuczna mgła”. Od tego czasu, poza malarstwem i rysunkiem koncentruje się głównie na działaniach z pogranicza fotografii i grafiki cyfrowej. Wystawia rzadko, z reguły w formie mniej lub bardziej rozbudowanych cykli. Brał udział w wystawach w Polsce, Chinach, na Tajwanie, w Japonii, Hiszpanii, we Włoszech, Francji, w Niemczech, Holandii, Finlandii, Danii, na Węgrzech, Ukrainie, w Bułgarii, Macedonii, Portugalii, Austrii, Rosji, Korei Pd, Indiach i USA.

 

Oto nastąpił kres dominacji człowieka, dobiegła końca niezbyt długa epoka antropocenu. W swoich najnowszych obrazach Tomasz Daniec przedstawia postapokaliptyczną wizję świata, w którym destruktywny wpływ ludzkiej działalności na ekosystem w końcu doprowadził do samozagłady gatunku, który tak długo uważał się za szczytowe osiągnięcia ewolucji lub boskiej kreacji. Artysta maluje Ziemię w kilka lub kilkadziesiąt lat po tym, jak ostatni człowiek zniknął z jej powierzchni. Natura stopniowo, lecz nieubłaganie odbiera tereny wydarte jej wcześniej siłą przez głodną surowców naturalnych ludzkość. Rośliny wdzierają się do opuszczonych willi, lasy zagarniają od dawna nieczynne kopalnie i pola naftowe, dzikie, wijące się pnącza zaciskają w swoim uścisku porzucone, zepsute maszyny. Natura działa cierpliwie i metodycznie. Choć wytwory ludzkich rąk jeszcze nie zdążyły rozpaść się w pył, grzebiąc ze sobą jakikolwiek ślad ludzkiej obecności na niebieskiej planecie, to jednak proces wymazywania pamięci o człowieku nie może już zostać zatrzymany.

Choć wizja świata, którą kreuje w swoich obrazach Tomasz Daniec, dla nas, ludzi, jest mówiąc delikatnie mało optymistyczna, to jednak trzeba przyznać, że przedstawiany przez niego krajobraz cechuje wyjątkowa malowniczość. Zanieczyszczone powietrze sprawia, że niebo mieni się dziwnymi, nienaturalnymi odcieniami brązów, czerwieni, szarości i zieleni. Tomasz Daniec, przedstawiając ten zniszczony przez człowieka świat, nawiązuje do romantycznej tradycji malarstwa krajobrazowego. Przyglądając się płótnom artysty, widz odnaleźć może zarówno w sposobie malowania jak i w warstwie wizualnej obrazów nawiązania do twórczości Wielkich Romantyków XIX wieku, prekursorów nowego, wrażeniowego i emocjonalnego sposobu ukazywania natury w malarstwie, takich jak Caspar David Friedrich, William Turner czy John Constable. Paradoksalnie, pomimo fatalistycznego tematu, najnowsze obrazy Tomasza Dańca wyróżniają się nie tylko unikatowym, estetycznym pięknem, lecz również słodko-gorzkim, być może niełatwym do zaakceptowania przez widza, ale jednak optymistycznym przesłaniem. To nie jest wielka apokalipsa, zagłada wszelkiego stworzenia. Życie jest siłą, którą niezwykle trudno powstrzymać i która zawsze znajdzie sposób, aby przetrwać i dostosować się do nowych warunków. Miną kolejne dekady i stulecia, wytwory ludzkiej kultury obrócą się w proch i pył, ziemski ekosystem odzyska równowagę, powoli zaczną ewoluować nowe, coraz bardziej złożone gatunki istot. To jednak daleka przyszłość. Dziś patrzymy na pusty, zatruty, choć dziwnie malowniczy świat, który wciąż zmaga się z bezpośrednimi skutkami niszczycielskiej, autodestrukcyjnej działalności człowieka i zastanawiamy się nad ironią, która kryje się w samym sercu nowego cyklu malarskiego Tomasza Dańca. Jeśli bowiem tytułowy Wanderlust to tęsknota za podróżowaniem, włóczęga bez celu, to kim jest wędrowiec, który mógłby spacerować w świecie bez ludzi?

 

Marcin Krajewski