Artysta tygodnia: Anna Oleszkiewicz

Pragaleria

Stalowa 3, Warszawa

Artysta tygodnia: Anna Oleszkiewicz

Szczęśliwy musi być człowiek, który w gonitwie za najpiękniejszym dniem życia, z każdego dnia potrafi wynieść coś dobrego. Bliskość drugiej osoby czy chwila relaksu to rarytasy, których często nie doceniamy. Momenty codzienności, sztuka szukania radości w zwykłych czynnościach – to właśnie staram się ukazać w moich obrazach.

Anna Oleszkiewicz

Niezwykle rzadko spotyka się dziś malarstwo tak bezpretensjonalne, przepełnione pozytywnymi emocjami i dobrą energią, emanujące szczerą radością życia jak to, które tworzy Anna Oleszkiewicz. W szaleńczym pędzie nowoczesnego życia zbyt często zapominamy o tym, aby na chwilę się zatrzymać, docenić bliskich nam ludzi, pozwolić sobie na pozbawioną zmartwień chwilę relaksu. Obrazy Anny Oleszkiewicz to niezwykle intymne, pełne ciepła ilustracje scen z życia codziennego. Ojciec z czułością tulący do piersi dziecko, wspólny spacer zakochanych, błogi odpoczynek nad brzegiem morza. Choć nie są to monumentalne kompozycje (zarówno pod względem formatu płócien, jak również treści) to jednak mają niezwykły, kojący wpływ na odbiorcę.

Oglądając obrazy Anny Oleszkiewicz trudno nie poczuć szczerej sympatii do przedstawianych przez nią bohaterów. Choć obserwujemy bardzo prywatną sferę ich życia, to jednak, co niezwykłe, nie mamy poczucia, że jesteśmy nieproszonymi gośćmi, wścibskimi podglądaczami. Zupełnie jakby nakreślone dłonią malarki postacie pragnęły podzielić się z nami choć odrobiną ich szczęścia, zaprosić do wspólnego przeżywania radosnych momentów. Nie bez znaczenia jest tu również bardzo charakterystyczny styl artystki, unikatowy sposób kształtowania przez nią formy dzieła. Paleta barwna jest radosna, rozwibrowana, pełna ostrych, lecz nie agresywnych kolorów. Plamy koloru położone są często płasko. Ludzkie sylwetki, przedmioty i otaczająca je sceneria ulegają pewnej syntezie, uproszczeniu i bardzo charakterystycznej geometryzacji. Dzięki takim zabiegom, stosowanym przez artystkę, jej obrazy przypominać nam mogą kolaże, ilustracje do książki. Jednak to nie forma dzieła jest tu najważniejsza, nie ona sprawia, że kompozycje te odznaczają się tak niezwykłą, bajkową, odrealnioną atmosferą. Trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że Anna Oleszkiewicz tak naprawdę portretuje swój prywatny mikrokosmos, maluje rzeczywistość znajdującą tuż obok niej, a na bohaterów swoich płócien zerka co chwila znad sztalugi oczami pełnymi miłości – co w jakiś magiczny sposób zapisuje się w materii powstającego obrazu.

Marcin Krajewski

Opublikowano: 2020-09-29